Kilka tygodni temu na blogu umieściłam zdjęcia kapliczek z powiatu białobrzeskiego. Dzisiaj moje zdjęcia trafiły do galerii na Wirtualnej Polsce (Kobieta, która czyni cuda – zdjęcia).
Zdjęcia znajdziecie w postach:
Kilka tygodni temu na blogu umieściłam zdjęcia kapliczek z powiatu białobrzeskiego. Dzisiaj moje zdjęcia trafiły do galerii na Wirtualnej Polsce (Kobieta, która czyni cuda – zdjęcia).
Zdjęcia znajdziecie w postach:

Wczorajszy wieczormy spacer fotograficzy zaowocował w zdjęcie neonu “Cafe Mozaika”.
Wczoraj (w piątek, 22 maja) miałam okazję pstrykać na demonstracji. Muszę przyznać, że dowiedziałam się o niej rano i do końca nie wiedziałam, czy na nią pójdę. W każdym razie złamałam sporo zasad z mojego poprzedniego wpisu z cyklu “Fotoreporter w spódnicy” (tak, tak – zaczęłam pisać o mojej przygodzie z fotografią).
Przynajmniej na demonstrację nie ubrałam się w miniówę, ale założyłam wygodne i ładne spodnie. Kolejna uwaga – nie warto brać zbyt eleganckich i porządnych ciuchów, bo bardzo łatwo je zniszczyć. Dzisiaj siedziałam na krawężniku i klękałam na asfalcie. Uff.
Może powiem o moich błędach: założyłam wielkie, drewniane różowe korale, które niemiłosiernie wbijały mi się w szyję pod paskiem aparatu (on trochę waży). W końcu korale wylądowały w plecaku.
Kolejnym błędem było to, że nie zabrałam ze sobą nic do picia. Po dwóch godzinach biegania i intensywnej pracy (zrobiłam kilkaset zdjęć) bardzo chciało mi się pić. W sklepie na Nowym Świecie kupiłam butelkę coli. Połowę wypiłam od razu.
Na szczęście na demonstrację zabrałam dobry sweter – jest mały objętościowo i zmieścił się do plecaka.
Przejdźmy do bohatera dnia – plecaka.
Razem z zawartością ważył od 8 do 10 kg. Wpakowałam w niego cały sprzęt, książkę, kalendarz, kosmetyczkę (w końcu chcę być fotoreporterem w spódnicy) i kilka innych “niezbędnych” drobiazgów. Nosiłam go przez kilka godzin i w efekcie na ramionach mam czerwone pręgi.
Zresztą zobaczcie sami:

Fotoreporter musi się nabiegać, często pracuje w trudnych warunkach. Do pracy lepiej nie zakładać sukienki (zwłaszcza mini) i szpilek. Dobre będą adidasy i wygodne spodnie. W plecaku powinna znaleźć się nieprzemakalna kurtka i kilka torebek foliowych… na aparat.
Kobieta – fotoreporter (specjalnie nie piszę “fotoreporterka”, ponieważ nie brzmi to poważnie) powinna zrezygnować z kolorowego makijażu, ponieważ po kilku godzinach pracy w terenie (trudnym terenem może być las pod Smoleńskiem lub centrum Warszawy) będzie wyglądać jak clown.
I kolejna kwestia – zabronione są spódnice, sukienki itd. Przed juwenaliami nie przewidziałam tego, że będę wskakiwała w miniówce na platformy – nie czułam się zbyt komfortowo. Na szczęście nie miałam czasu na układanie włosów i zrobienie makijażu. I tak popłynęłam.
Woda lała się z nieba strumieniami, a ja ciągu kilku minut przemokłam do suchej nitki (wybawieniem dla mojego aparatu okazała się reklamówka foliowa).
Bawiący się studenci dziwnie patrzyli na przemoczoną dziewczynę z aparatem, która biegiem przemieszcza się między TIR-ami, na których były zrobione platformy. I tylko z równie przemoczonym fotoreporterem mogliśmy wymieniać porozumiewawcze uśmiechy.
“Imprezę” przepłaciłam przeziębieniem.
Dzisiaj wyjątkowo będzie bardzo dużo kolorowych zdjęć
Na ulice Warszawy wyszli związkowcy Sierpień’80 i Ratownicy Medyczni. Wspominano palenie opon i niestety tylko na wspomnieniach się skończyło…
Wszystkie zdjęcia zrobione na ustawieniach manualnych (a jednak się da!)







Zrobienie tego zdjęcia wymagało pewnego sprytu. Na osobę przyjmującą petycję rzucili się reporterzy z wszystkich obecnych mediów (i nie tylko mediów). Zrobiłam kilka ujęć tej samej sceny, z czego jedna wyszła (podniosłam aparat do góry, wybrałam punkt ostrości i pstrykałam na ślepo).


















Nadal nie wiem na kogo zagłosować. Nie ma partii do której jestem przekonana. Odpowiedziałam na pytania zadane w Kompasie Wyborczym Wirtualnej Polski:

Powinnam głosować na UPR?
Wprawdzie nie rozpięłam białej koszuli i nie dorysowałam sobie gąszczu czarnych włosów na klacie, ale mogę powiedzieć, że dołączyłam do ścisłego grona “wylaszczonych” ludzi (takie coś usłyszałam dzisiaj od kilku osób).
Olejniczak i Ziobro mogą pozazdrościć mi nowej fryzury… (oczywiścia zdjęcia nie mam)





















Powyższe zdjęcia znajdziesz w Wirtualnej Polsce (są lepszej jakości)
Niestety kompresja na blogu robi swoje i zdjęcia są za ostre. Poprawię, jak znajdę chwilę
Więcej zdjęć z parady (warszawianin.pl)










