No i bum… Na warszawskim Rondzie Daszyńskiego doszło do zderzenia tramwajów (linie 24 i 22). Robiłam materiał z wypadku. Zbierałam się do wyjścia z pracy, kiedy się o nim dowiedziałam. Na szczęście miałam przy sobie aparat, więc szybko pobiegłam na miejsce zdarzenia. Niestety dotarłam tam trochę za późno. Nie było już karetek. Zrobiłam kilka fotek i opublikowałam je w Wiadomościach Wirtualnej Polski (zobacz galerię).
Wypadek był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, więc nie bardzo wiedziałam, jak się zabrać za robienie tam zdjęć. Jednak miałam kilka niezłych pomysłów.

Podczas wypadku byłam nie tylko fotoreporterem, ale i obiektem do fotografowania. W sumie niecodziennym widokiem jest fotoreporter w mini i szpilkach (miałam iść na spokojne fotografowanie jesieni w ogrodach BUW-u)
Coraz bardziej podoba mi się praca fotoreportera. Uwielbiam być w centrum wydarzeń („Jak panią jebnie kamień, to panią zabije. Mówiłem już pani kolegom, że macie stąd iść”). W wypadku został ranny mój but. Jego stan jest ciężki, ale stabilny (mam nadzieję, że wizyta u szewca mu pomoże).
Niestety znowu mogłam się przekonać o tym, że ludzie nie zachowują się racjonalnie. Kobieta przyprowadziła na miejsce wypadku dziecko, ponieważ „syn chciał zobaczyć co się stało”. Na szczęście pan policjant upomniał nieodpowiedzialną mamę.
Moja fotka trafiła na stronę “Gazety Pomorskiej”
Jutro wrzucę na bloga zdjęcia, które zrobiłam wieczorem w centrum Warszawy.