Archiwa miesięczne: wrzesień 2009

Ostatnio nie mam nastroju na fotki. Jakoś tak wyszło… Od razu przepraszam za brak obiecanego materiału (powinnam go zrobić w tym tygodniu). Z niecierpliwością czekam na fotki od znajomego (mam nadzieję, że w poniedziałek je dostanę).

Do tego zakochałam się w Norwegii (Sylwia dzięki za fantastyczne zdjęcia z północy)!

Wczoraj wieczorem znowu poszłam na nocne fotki do centrum. Ludzie są niesamowici! Rozbawione towarzystwo poprosiło mnie o zrobienie zdjęcia, ktoś chciał sfotografować moje nagie stopy (to prawie pornografia!) i zjadłam pyszny obiad:

DSC_0796

Zapraszam do oglądania kolejnej porcji zdjęć wieczornej Warszawy :)

Wczoraj wieczorem pomyślałam, że chcę pokazać nocne życie w Warszawie. Zdjęcia może nie są robione w nocy, ale około godziny 19.00. Warszawa w nocy niestety się wyludnia. Wyjątkiem są okolice klubów, Dworzec Centralny (tutaj zaczynają trasę wszystkie autobusy nocne). Zresztą to jest niezły pomysł na materiał – Centralny w nocy.

Na zdjęciach chciałam pokazać specyfikę tego miasta. Warszawa jest przeciwieństwem Wrocławia, czyli miasta spotkań. Warszawa jest miastem mijania się. Każdy biegnie…

W tym mieście swoje miejsce znajdą samotni i zakochani, szczęśliwi i nieszczęśliwi. Może wynika to z tego, że to miasto nie ma klimatu? A może to właśnie brak klimatu jest klimatem tego miejsca?

Jedno jest pewne – po kilku latach mieszkania w tym mieście nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu.

No i bum… Na warszawskim Rondzie Daszyńskiego doszło do zderzenia tramwajów (linie 24 i 22). Robiłam materiał z wypadku.  Zbierałam się do wyjścia z pracy, kiedy się o nim dowiedziałam. Na szczęście miałam przy sobie aparat, więc szybko pobiegłam na miejsce zdarzenia. Niestety dotarłam tam trochę za późno. Nie było już karetek. Zrobiłam kilka fotek i opublikowałam je w Wiadomościach Wirtualnej Polski (zobacz galerię).

Wypadek był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, więc nie bardzo wiedziałam, jak się zabrać za robienie tam zdjęć. Jednak miałam kilka niezłych pomysłów.

wypadek_wp_pmm_wypadek_2

Podczas wypadku byłam nie tylko fotoreporterem, ale i obiektem do fotografowania. W sumie niecodziennym widokiem jest fotoreporter w mini i szpilkach (miałam iść na spokojne fotografowanie jesieni w ogrodach BUW-u) :)

Coraz bardziej podoba mi się praca fotoreportera. Uwielbiam być w centrum wydarzeń („Jak panią jebnie kamień, to panią zabije. Mówiłem już pani kolegom, że macie stąd iść”). W wypadku został ranny mój but. Jego stan jest ciężki, ale stabilny (mam nadzieję, że wizyta u szewca mu pomoże).

Niestety znowu mogłam się przekonać o tym, że ludzie nie zachowują się racjonalnie. Kobieta przyprowadziła na miejsce wypadku dziecko, ponieważ „syn chciał zobaczyć co się stało”. Na szczęście pan policjant upomniał nieodpowiedzialną mamę.

Moja fotka trafiła na stronę “Gazety Pomorskiej”

Jutro wrzucę na bloga zdjęcia, które zrobiłam wieczorem w centrum Warszawy.

Kilka dni temu dostałam zaproszenie na obchody 70. rocznicy agresji Rosji sowieckiej na Polskę (hmm… zawsze ciekawie świętuję urodziny). Wczoraj uczestniczyłam w sesji naukowej w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu. Dzisiaj robiłam fotki podczas rekonstrukcji historycznej boju o polską placówkę wojskową na Kresach Wschodnich (Galeria na WP). Niestety ludzie jak zwykle pokazali swoje prawdziwe oblicze. Dziki tłum wdarł się na “plac boju” i zaczął zbierać łuski… no cholera…

Na dodatek zostałam ranna… mój but jest pomazany czerwoną plakatówką (sztuczna krew).

Poczułam klimat rekonstrukcji. Tak, jak mówiłam, musiałam zobaczyć to na własne oczy (zdjęcia, filmy i opowieści jakoś mnie nie przekonały do takiej zabawy). Już nie mogę doczekać się następnej. Na pewno zabiorę aparat ;)

Zapraszam do oglądania zdjęć

Poszukiwania fotografa, który zrobi mi zdjęcia stanęły w miejscu, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Ułożyłam włosy, pomalowałam się (czerwona szminka i podkreślone czarną kredką oczy rewelacyjne wyglądają na zdjęciach!), zabrałam aparat, statyw i ruszyłam w drogę. Celem był most Świętokrzyski. Miałam wizję tego, co chcę zrobić (ostatnio coraz więcej moich zdjęć jest przemyślanych – widzę kadry przed zrobieniem zdjęcia). Wyszłam z domu i przestraszyłam się, bo niebo było monotonnie szare. Na szczęście nad mostem pojawiły się chmury. Rozstawiłam zabawki i zaczęłam pstrykać.

Pierwszy plan doświetlałam lampą. Zdjęcia po niewielkich poprawkach w PS (kontrast, wyostrzenie itd.).

Proszę o rady, ponieważ to jest początek zabawy z autoportretem (już wiem, że powinnam się inaczej ustawić do zdjęć całej sylwetki) ;)

Na koniec dialog tygodnia:

On: Pani jest aktorką i gra w serialu…

Ja: Tak? Proszę mi przypomnieć w którym…

On: Zapomniałem tytułu, ale gra pani Ulę…

I wtedy padłam…

W sobotni poranek (godzina 11) znajomy powiedział mi o imprezie organizowanej przez Kenzo na Placu Zamkowym w Warszawie (dzięki Konrad!). W ramach akcji promocyjnej zapachu Flower by Kenzo (ładnie pachnie, ale aktualnie jestem zakochana w Armani code) na warszawskiej starówce posadzono 150 tys. jedwabnych maków. Jak zauważył Internauta komentujący moją galerię na WP: „dali zarobić Chińczykom”.

Po kwiatki ustawiła się gigantyczna kolejka. Pewna pani nie chciała czekać, więc zwróciła się do ochroniarza z gorącą prośbą o wpuszczenie jej od tyłu, ponieważ „jechała po maki aż 10 kilometrów i nie chce jej się czekać”.

Żeby zrobić zdjęcia wepchałam się w kolejkę (dostałam trzy kwiatki). Tłum szalał. Ktoś uderzył mnie w głowę, ludzie krzyczeli…

Zapraszam do mojej galerii na WP