W tytule dzisiejszego wpisu użyłam bardzo trudnego słowa (założę się, że większość Internautów nie wie o co chodzi): makdonaldyzacja. Z warszawskich Starych Powązek widać wielkie logo znanej firmy na “M”. Mam jednak nadzieję, że odwiedzający mojego bloga wiedzą, co to słowo znaczy, a jak nie wiedzą, to proszę: makdonaldyzacja.
Pierwsze zdjęcie zatytułowałam “W McDonald’s spotkajmy się”.
Drugie zdjęcie, to już totalny danse macabre. Ciekawe, kto wpadł na rewelacyjny pomysł umieszczenia tańca śmierci na worku z pańską skórką (jak to smakuje, nigdy nie jadłam?).
Nie żeby mnie to bulwersowało (jestem w trakcie oglądania “Six feet under”, a tam tematyka śmierci pokazana jest w dość specyficzny sposób), ale w naszej kulturze jest to dość niespotykane podejście do śmierci (co innego np. w kulturze Meksyku: zobacz zdjęcia).

















